Dołącz do nas
Do góry

Gdy mama mówi „nie”, a tata mówi „tak”… Gdy dziecko wybiera to, co dla niego wygodniejsze

Z pozoru sytuacja, w której rodzice sprzecznie reagują na prośbę dziecka może być odbierana jako zagrażająca spójności rodziny. Wszyscy słyszeliśmy o tym, że ważna jest konsekwencja oraz to, żeby prezentować z drugim rodzicem jednolitą linię poglądów i zachowań wychowawczych. Czy sytuacja, w której dziecko pytając o pozwolenie słyszy od rodziców sprzeczny komunikat jest dla niego szkodliwa? Czy jeśli partner nie zgadza się ze mną, to podważa mój autorytet w oczach dziecka?

Myślę, że odpowiedź na to pytanie zależy od kilku czynników, przede wszystkim od klimatu emocjonalnego rodziny, intencji rodziców i ich osobowości. Jak pisał, nieżyjący już, Jesper Yuul, specjalista w dziedzinie psychologii rodziny:

„Życie z dziećmi w rodzinie nie polega na tym, co potocznie nazywamy wychowaniem. Decydująca jest jakość indywidualnego i wspólnego życia dorosłych. Życie dorosłych ma większy wpływ na dzieci niż jakiekolwiek metody wychowawcze”.
(Jesper Yuul, „Twoja kompetentna rodzina. Nowe drogi wychowania”)

 

Rodzina o klimacie miłości

Zacznijmy od przypadku rodziny, w której rodzice kochają oraz szanują siebie nawzajem. Akceptują i doceniają różnice między sobą oraz czują się sobie równi. Żadna ze stron nie pogardza rodziną pochodzenia (generacyjną) partnera, niemniej jednak uznaje dobro obecnej (prokreacyjnej) rodziny za najważniejsze. W takiej rodzinie miłość i szacunek okazywane są też dzieciom. W spornej sytuacji celem każdej ze stron konfliktu jest wzajemne porozumienie i znalezienie kompromisowego rozwiązania, a nie indywidualna wygrana. Dotyczy to również konfliktów z dziećmi. Racje dziecka są brane pod uwagę, jednak ostateczna decyzja należy do rodziców, ponieważ dysponują oni doświadczeniem życiowym, którego dzieciom brakuje.

Jeżeli w takiej rodzinie zdarza się sytuacja, w której jedno z rodziców nie wyraża zgody na prośbę dziecka, a drugie się na nią zgadza, to staje się to kolejną okazją do rozmowy i poznania wzajemnych oczekiwań. Każdy ma okazję przedstawić swoje argumenty racjonalne i uczuciowe nie będąc ocenianym czy krytykowanym. Dla dziecka jest to bardzo dobre doświadczenie uczące go negocjacji, radzenia sobie z trudnymi emocjami. Nie bójmy się zmieniać zdania jeśli argumenty partnera czy dziecka nas przekonują. Nie warto być konsekwentnym za wszelką cenę. Jak pisał cytowany już wyżej Jesper Yuul:

„[konsekwencja oznacza] że nie pozwala się innym wpływać na swoje działanie. Gdyby było się naprawdę konsekwentnym, trzeba by za pięć lat myśleć dokładnie to samo co dziś. Nie można być konsekwentnym dla samej konsekwencji a dzieci nie powinny mieć obowiązków dla samych obowiązków. Musi być w tym wszystkim jakiś sens”.
(Jesper Yuul, „Przestrzeń dla rodziny”)

 

Rodzina o klimacie konfliktu

Gdy w relacjach rodziców ciągle toczy się walka, dzieci są w trudnym położeniu. Najczęściej angażują się w spory skonfliktowanej pary, jako rozjemcy lub koalicjanci którejś strony. Sytuację, w której dzieci przez dłuższy czas zmuszone są zajmować się sprawami dorosłych nazywa się zjawiskiem parentyfikacji czyli odwrócenia ról. Jest to dla dzieci bardzo urazowe doświadczenie, zbyt ciężkie jak na ich możliwości emocjonalne.

Jeśli rodzice zajęci są własnymi problemami i nie poświęcają wystarczająco dużo uwagi dzieciom, wówczas one formułują głębokie osobowościowe przekonanie, że nie są ważne. Życie z takim przekonaniem wiąże się z licznymi trudnościami w sferze relacji interpersonalnych, a w szczególności bliskich związków, o czym wspominam też w dalszej części artykułu. Przeszło 90% osób zgłaszających się na psychoterapię ma w swojej historii doświadczenia trwałego uwikłania w problemy rodziców.

W takiej rodzinie sytuacja, w której jedno z rodziców przystaje a drugie nie zgadza na prośbę dziecka będzie stanowić kolejne doświadczenie wciągnięcia w walkę rodziców. Ulec dziecku może rodzic będący z nim w koalicji, aby pogłębić sojusz. Drugi z rodziców najprawdopodobniej odczyta taką zgodę jako akt przeciwko sobie i przeniesie złość do partnera na dziecko. Może się na nie obrazić lub dokuczać mu, nazywając jadowicie „synusiem mamusi” czy „córeczką tatusia”. Jeśli rodzic mówi do dziecka źle o partnerze, obgaduje go czy obwinia o problemy w rodzinie tworzy u dziecka konflikt lojalności, bardzo trudny w doświadczaniu i związany z poczuciem winy. Nawet jeżeli czujemy się bardzo skrzywdzeni przez partnera, nigdy nie omawiajmy tego z dzieckiem. Nie niszczmy w jego umyśle dobrego obrazu drugiego rodzica, bo wówczas niszczymy samo dziecko.

Rodzina, gdzie rodzice mają problem z osobistymi granicami

Czasami jedno z rodziców z reguły zgadza się na wszelkie prośby dziecka. Zresztą najczęściej osobie tej trudno jest odmówić także innym ludziom – współpracownikom, własnym rodzicom, znajomym czy teściom. Uległość może brać się z opisanych przeze mnie w poprzednim punkcie doświadczeń z domu, gdzie potrzeby opisywanej osoby, jako dziecka, nie były brane pod uwagę, bo liczyły się tylko problemy dorosłych. Taki człowiek mógł nauczyć się, że zasłużyć na uwagę i miłość może tylko poprzez zadowalanie innych. Generalnie boi się odmawiać, ponieważ obawia się odrzucenia. Z takim wzorcem osobowościowym wiąże się niezwracanie uwagi na własne potrzeby, niewyrażanie ich oraz tłumienie a w konsekwencji – zaniedbywanie. W efekcie pojawia się tendencja do przeciążania się, frustracja i złość, poczucie bycia wykorzystywanym oraz (często zgodne z prawdą) przekonanie, że inni nie inwestują wystarczająco dużo w relacje z nią. Ten opis stanowi dalszą część charakterystyki typowego pacjenta gabinetu psychoterapeuty.

Dla kształtowania zdrowej osobowości dziecka, obok zapewnienia miłości i bezpieczeństwa, ważne jest trafne rozpoznawanie jego potrzeb oraz adekwatne reagowanie. Jednak potrzeby nie są tym samym, co zachcianki. Dodatkowo nie możemy zaspokajać potrzeb w stopniu nadużywającym nas samych. Odmawiając musimy zaakceptować fakt, że inni będą niezadowoleni. To normalne, my też nie zawsze jesteśmy zadowoleni z decyzji innych. Pamiętajmy, że „nie” powiedziane innym oznacza „tak” powiedziane samemu sobie. W książce „’Nie’ z miłości. Mądrzy rodzice – silne dzieci” Yesper Yuul porównuje osobę niepotrafiącą zadbać o swoje granice do ogrodu bez ogrodzenia, z którego może korzystać każdy jak tylko mu się podoba. W innej książce autor podkreśla, żeby spokojnie przyjmować sprzeciw dziecka wobec zakazów pamiętając, że dziecko, któremu stawiane są granice potrafi później postawić je innym:

„Nie należy dziecka specjalnie uspokajać, odwracać jego uwagi czy pocieszać, lecz po prostu dać mu czas na wyrażenie swoich uczuć. To dla niego ważne doświadczenie. W pierwszej chwili są tylko łzy i rozczarowanie, ale na dłuższą metę życie w rodzinie, w której ludzie biorą odpowiedzialność za swoje potrzeby i potrafią odmówić, jeśli coś im się nie podoba, przyniesie mu wielką korzyść. Najpóźniej w wieku dwunastu lub trzynastu lat okaże się, czy rozwinęło ono umiejętność mówienia „tak” lub „nie” alkoholowi, narkotykom, pornografii, natarczywym dorosłym albo przekraczającym granice znajomym. Dzieci muszą nauczyć się, że mówienie „nie” jest koniecznym składnikiem ludzkich relacji, czy to rodzinnych, przyjacielskich, zawodowych czy społecznych.”
(Jesper Yuul „Życie w rodzinie. Wartości w rodzicielstwie i partnerstwie”)

 

 

Autorka artykułu, Dagmara Potęga-Sidorowicz jest certyfikowaną psychoterapeutką poznawczo-behawioralną. Prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych, pomagając radzić sobie z problemami lękowymi, depresyjnymi oraz występującymi w relacjach interpersonalnych.

www.vertimed.pl

Dołącz do dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More in Aktualności

Copyright © 2017 - 2018 Akademia 5.10.15. Wszelkie prawa zastrzeżone.